Sezon II — Opowieść Kartografa, odcinek 13 (III. Narodziny WWW)
WPROWADZENIE
Sieć dostała drogi: adresy, odnośniki i przeglądarkę, która potrafi za nimi pójść. Ale drogi prowadzą do dokumentów, a dokumenty były wtedy tylko ciągami znaków. Kartograf mówi to bez ozdobników — dotąd dokumenty były tylko tekstem, nie wiedziały, kim są, nie miały słów, żeby to powiedzieć.
Rozwiązaniem był pomysł tak prosty, że dziś trudno docenić jego wagę: dodać do treści znaczniki, które opisują rolę każdego elementu. Nie zmieniają wyglądu — zmieniają znaczenie. Od tego momentu dokument wie, gdzie zaczyna się tytuł, a gdzie kończy akapit, i potrafi to powiedzieć zarówno człowiekowi, jak i maszynie.

TRANSKRYPCJA ODCINKA
Nagłówek. Kartograf nad świecącą księgą z kodem HTML, obok świstak w okularach i skrzynia „Pierwsze znaczniki". Kartograf: Dotąd dokumenty były tylko tekstem. Nie wiedziały, kim są. Nie miały słów, żeby to powiedzieć. Świstak: Dokument zaczął mówić językiem znaczenia. Nie tylko pokazywał treść – opisywał siebie. Na kartach: <html>, <head>, <title>Pierwszy dokument</title>, <body>, <h1>Witaj, świecie!</h1>, <p>To jest akapit.</p>, <a href="/hello.html">Link</a>, <ul>, <li>Punkt pierwszy</li>, <li>Punkt drugi</li>. Etykiety: NAGŁÓWEK <h1>, AKAPIT <p>, ODNOŚNIK <a>, LISTA <ul>.
Panel 1. Rozsypane litery. Podpis: Problem tekstu. Tekst sam w sobie niczego nie opisuje. Jest tylko ciągiem znaków. Maszyna nie wie: gdzie jest tytuł, gdzie akapit, gdzie lista, gdzie odnośnik.
Panel 2. Schemat przekształcenia. Podpis: Pomysł: semantyka. Dodaj znaczniki, które opisują rolę elementu w dokumencie. Nie zmieniają wyglądu – zmieniają znaczenie. TREŚĆ → ZNACZNIK + ZNACZENIE.
Panel 3. Lista znaczników. Podpis: Pierwsze znaczniki. HTML – język prosty jak alfabet, a jednak rewolucyjny. <h1>nagłówek, <p> akapit, <a> odnośnik, <ul> lista, <li> element listy. Adnotacja: Dokument mówi, kim jest.
Panel 4. Sylwetka człowieka i robota nad tym samym dokumentem. Podpis: Dokument świadomy. Dokument wie, że jest stroną. Wie, gdzie zaczyna się tytuł, a gdzie kończy akapit. Może być odczytany przez człowieka i przez maszynę.
Panel 5. Dwa połączone bloki. Podpis: Separacja. Znaczenie oddzielone od wyglądu. To, jak dokument wygląda, może się zmieniać. To, kim jest – nie. SEMANTYKA (znaczenie) ↔ PREZENTACJA (wygląd).
Panel 6. Terminal z pierwszą stroną. Podpis: Pierwszy dokument. 1991 – Tim Berners-Lee tworzy pierwszą stronę WWW. Prosta. Skromna. Ale świadoma. Na ekranie: http://info.cern.ch — This is the WorldWideWeb information page.
Panel 7. Sieć powiązanych węzłów. Podpis: Co to zmieniło. Treść stała się zrozumiała. Strony mogły się łączyć. Wyszukiwarki mogły czytać. Narzędzia mogły działać na strukturze, nie na domyśle. Powstała sieć maszynowo czytelnych dokumentów.
Panel 8. Stos dokumentów przechodzący w konstelację. Podpis: Dziedzictwo. Znaczniki HTML to pierwszy krok ku sieci znaczeń. Bez nich linki byłyby ślepe, a dokumenty – nieme.
Kartograf podsumowuje. Dokument przestał być kartką z tekstem. Zaczął być sobą. I mógł powiedzieć, kim jest.
Duch zapamiętuje. Znaczniki opisują rolę. Semantyka > wygląd. Dokument mówi, co jest. To początek zrozumiałej sieci.
Puenta odcinka: Zanim powstały strony, powstała społeczność. Każdy głos był ważny.
ZASADA TEGO ODCINKA
Znaczniki opisują rolę, nie wygląd. Prawie wszyscy używają ich odwrotnie.
Piąty panel zawiera najważniejsze rozróżnienie w całym odcinku: to, jak dokument wygląda, może się zmieniać, a to, czym jest — nie. Nagłówek <h1> nie znaczy „duży, pogrubiony tekst". Znaczy „to jest główny temat tej strony". Lista <ul>nie znaczy „pozycje z kropkami", tylko „to jest zbiór równorzędnych elementów". Rozdzielenie znaczenia od prezentacji było w 1991 roku decyzją projektową, a dziś jest miarą tego, czy strona da się zrozumieć bez patrzenia na nią.
Praktyka poszła jednak w drugą stronę i to jest największy dług, jaki sieć zaciągnęła. Przez lata znaczniki wybierano według wyglądu: nagłówek, bo miał być większy; pogrubienie, bo miało zwracać uwagę; tabela, bo dawała siatkę. Efekt jest taki, że dziś ogromna część stron wygląda dla człowieka poprawnie i jednocześnie nie deklaruje niczego sensownego. To dokładnie ta strona z dziewiątego panelu piętnastego odcinka pierwszego sezonu: człowiek widzi stronę, maszyna widzi deklaracje, i te dwie historie się rozjeżdżają.
Czwarty panel pokazuje, dlaczego to znów zaczyna mieć znaczenie. Dokument, który poprawnie opisuje swoją strukturę, może być odczytany przez człowieka i przez maszynę — bez tłumacza, bez zgadywania układu, bez wnioskowania z rozmiaru czcionki. Agent czytający twoją stronę nie ma dostępu do jej wyglądu w sensie, w jakim ma go użytkownik. Ma dostęp do ról, które zadeklarowałeś. Jeśli nagłówek jest zwykłym akapitem z większą czcionką, to dla systemu czytającego treść po prostu nie ma nagłówka.
I ostatnia obserwacja, spinająca ten odcinek z Gopherem: HTML zaczął jako język deklarowania znaczenia, a przez trzy dekady był używany jako język układania wyglądu. Powrót do pierwotnej intencji nie jest nostalgią. To warunek, żeby dokument nadal wiedział, czym jest — tak jak wiedział w 1991 roku.
ZAPOWIEDŹ
W następnym odcinku poznajemy człowieka, który połączył te wszystkie pomysły w jedną rzecz i oddał ją światu za darmo. Człowiek, który połączył świat